Jak zlikwidować dolinę łez

Ogromną niesprawiedliwością jest fakt, że z wiekiem tracimy tkankę tłuszczową tam, gdzie chcemy ją zachować, a kumulujemy tam, gdzie najchętniej byśmy oddały w dobre ręce. W tym tekście skupię się na tej pierwszej sytuacji, bo na drugą to: 

  1. szkoda mi nerwów 
  2. pomimo zrozumienia dla natury, grawitacji itp…nadal nie rozumiem
  3. szkoda mi nerwów znów.

Dolina łez, bo to właśnie tutaj się zatrzymamy (i nie chodzi tu o punkt na mapie zwiedzania polskich gór) to taka newralgiczna część na ludzkiej twarzy. Dlaczego newralgiczna i dlaczego zdradza więcej niż byśmy chciały ukryć pod makijażem? Dowiedzmy się! 😉

Co to jest dolina łez?

Dolina łez to nic innego jak nieestetyczne wgłębienie na twarzy, zaczynające się od wewnętrznego kącika oka, przechodzącego przez środek policzka – dokładnie tak jak kursuje łza płynąca podczas wzruszającego filmu. Wszystko dzieje się w wyniku utraty jędrności skóry, a co za tym idzie – z licznymi zmarszczkami wokół oczu. Widoczna dolina łez sprawia, że twarz wygląda na zmęczoną i starszą. Biorąc pod uwagę bardzo cienką skórę wokół oczu (bo jedyne 0,5mm!), jest to jedno z tych miejsc, które starzejąca się cera uwielbia. 

Dolina łez – przyczyny powstawania

Podobno oczy są zwierciadłem duszy…ale chyba w tym tekście nie powinnam się zastanawiać jaką duszę mają osoby, u których dolina łez ukaże się z wiekiem..? Bynajmniej. 🙂 Faktem jest, że niezmiennie od poziomu piękna duszy, to o piękno na twarzy z wiekiem musimy nieco zawalczyć. Niestety, ale okolice oczu najszybciej ulegają procesom starzenia, a to stawia nas w niekorzystnym świetle. Zapadnięta twarz to twarz postarzała, zmarnowana, zmęczona życiem…a tak przecież nie chcemy! Są powody dlaczego tak się dzieje, poniżej te najczęstsze:

  1. Wspomniany zanik tkanki tłuszczowej – z wiekiem mamy jej na twarzy coraz mniej, a biorąc pod uwagę grubość skóry w okolicach oczu, możemy zapomnieć o zatuszowaniu czegokolwiek :/
  2. Starzenie się – i tu całe na biało wchodzą: kolagen ramię w ramię z kwasem hialuronowym. Spowolniona produkcja tego pierwszego oraz ten drugi, którego w wiekiem jest coraz mniej, a który bierze udział w produkcji tego pierwszego…cuda na kiju! 🙂
  3. Wiotczenia mięśni twarzy – nad tym można pracować. Ja wiem o tym dość sporo (będąc nadal skromną), zatem przypominam o istnieniu wielu metod, które rozprawiają się z naszymi mięśniami twarzy-> czyt joga twarzy. Warto poświęć parę minut dziennie, aby powalczyć o zdrowy wygląd i piękne spojrzenie. 
  4. Tryb życia – odpadają papieroski i inne takie. To znacznie wpływa nie tylko na ogólny stan cery, ale przede wszystkim na gęstość i kondycję skóry. 
  5. Genetyka – no przepraszam, pewnych kwestii jednak nie przeskoczymy. ;/ To, co dziedziczymy musimy przyjąć czy nam się podoba czy nie. Osobiście sama mam parę zarzutów do swoich przodków, jednak nie na tym należy się skupiać. Zróbmy wszystko, co możemy w celu opóźnienia procesów, do których dochodzi w naszym ciele z upływem czasu. 

Jak walczyć z doliną łez?

Mogłoby się wydawać, że zaczynając walkę z doliną łez, wystarczy tylko przestać płakać i sytuacja sama się rozwiąże 🙂 Ale niestety tak nie jest ;/ 

Domowym sposobem od zawsze były i są okłady z lodu, które znacznie zmniejszają obrzęk wokół oka. Owszem, zadziała, ale jedynie na ten wymarzony wieczór, który mamy przed sobą, Na dłuższą metę potrzebna jest większa ingerencja…a bardziej konsekwencja, jej kuzynka 🙂 Mowa o masażach. Ci, co mnie znają, wiedzą, że podstawą do działania w zakresie zatrzymania czasu są regularne masaże i ćwiczenia. Konsekwencja i regularność mogą sprawić, że efekty nas zaskoczą szybciej niż nam się wydaje. Po więcej wskazówek zapraszam do instruktażu na moim kanale YT. 

Tak naprawdę wszystko zależy od pojedynczej jednostki – albo nastawiasz się na walkę z pojawiającymi się oznakami starzenia albo godzisz się na to, że w życiu zdarzają się czasami góry a czasami doliny (w tym i łez:))…Wszystko zależy od tego jak ubierzesz na tę wędrówkę buty 🙂

Facebook
LinkedIn

3 odpowiedzi

  1. Dolina łez, to jedne z najtrudniejszych ćwiczeń ….były. Mózg jest skołowany 😉 czym i jak ma poruszyć, zwłaszcza jak w życiu tego nie robił, przynajmniej świadomie i na konkretnie sformułowane polecenie. Jednak z czasem i odrobiną cierpliwości do samej siebie, która w tych ćwiczeniach jest niezbędna, okazuje się, że są! mięśnie policzków 🙂 Też je mam! i już nimi potrafię świadomie ruszać, a co najważniejsze uaktywnienie tych mięśni powoduje, że policzki po rozpoczętej drodze w dół powoli wracają na swoje miejsce, czy wrócą do punktu wyjścia nie wiem, ale motywuje je każdego dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *